
Liga Światowa seniorów w Cordobie. Siatkówka.
Jak co roku z każdego zakątka świata towarzyszymy siatkarzom w zmaganiach Final Six. W tym roku organizatorem fazy finałowej jest Argentyna, gdzie najważniejsze spotkanie zaplanowano w Cordobie. Ciekawostką może być fakt, iż za ponad 360 dni finał ma szanse odbyć się, a nawet odlecieć wraz z katowickim Spodkiem. Niestety, w finałowej szóstce zabrakło naszych reprezentantów, którzy uplasowali się na 3 miejscu w grupie. Innego scenariusza nie mogło być, gdy w swoim dorobku mieści się 6 zwycięstw i tyle samo porażek.
Po obejrzeniu 12 spotkań biało-czerwonych uczucia możemy mieć dość mieszane. Mimo, iż od początku sezonu reprezentacyjnego D. Castellani jasno określał co jest naszym celem (MŚ), to nie chciał w żadnym wypadku zaniedbywać Ligi Światowej. Czy to zrobił, oceńcie sami. W każdym kolejnym spotkaniu mogliśmy podziwiać kuriozalne zmiany w naszej wyjściowej szóstce. Widzieliśmy 3 rozgrywających: Grzegorza Łomacza – który trzymał w miarę równą formę, Pawła Zagumnego – który dołączył do naszej kadry dopiero podczas spotkań w Polsce oraz Łukasza Żygadło – którego słowa wypowiedziane w telewizji spotkały się z oburzeniem kolegów z drużyny i trenera, co zaowocowało opuszczeniem naszej reprezentacji przez Łukasza. Słowa te wywołały niemały skandal, podsycony kolejno komentarzami dziennikarzy. Trener odpowiada jednym zdaniem -Była to moja osobista porażka. Zawodnicy nabierają wody w usta, publikując jedynie oświadczenie – gdzie stają murem za selekcjonerem. Tyle o rozegraniu, ale oby dobrze wystawić piłkę trzeba pomyśleć o przyjęciu. Zgłoszonych było dwóch Libero – Gacek i Zatorski. W większości spotkań na boisku widzieliśmy Gacka, choć i młodziutki zawodnik, nowy nabytek Skry miał też swój mecz przed polską publicznością. Poszczycić się możemy również szeroką grupą przyjmujących: Michał Winiarski, Michał Bąkiewicz, Bartosz Kurek, Michał Ruciak, Zbyszek Bartman czy młodziutki talent z Rzeszowa - Mateusz Mika. Niestety tak kolorowo na wyjazdach nie było. Winiarski borykał się z kontuzją, Bąkiewicz dostał urlop, Bartek Kurek – ten chyba jako jedyny uczestniczył w każdym meczu i prezentował się całkiem nieźle, mam na myśli oczywiście formę. ;P, Ruciak – podpora i filar naszej reprezentacji, co byśmy bez niego zrobili np. w meczach z Kubą, Bartman – numeru z koszulki nie starł, gdyż Bartosz spisywał się dobrze na swojej pozycji. Mateusza loczków nie zobaczyliśmy ani razu. Gdy mamy już omówione przyjęcie i rozegranie, pora na atak. Mariusz Wlazły dołączył do kadry dopiero po 6 spotkaniach, ale jego miejsce godnie zastępowali Kuba Jarosz i Piotr Gruszka. Do pełnego zespołu brakuje tylko i aż( bo jak słowem 'tylko' opisać można 212cm Możdżonka) środkowych. Marcin Możdżonek, Daniel Pliński, Karol Kłos, Patryk Czarnowski czy Piotrek Nowakowski – nazwiska kibicom nie obce, choć np. Czarnowski debiutował po raz pierwszy w biało-czerwonych barwach. Jednak i tu zdarzały się kontuzje, jak u Nowakowskiego, który borykał się z kontuzją barku. Pliński dostał urlop i podobnie jak wielu innych dołączył do treningów dopiero w Polsce.
Lecz tyle o Polsce, czas przejść na argentyński parkiet. Pierwsze spotkanie finałowe miało miejsce 21 czerwca pomiędzy Rosją a Włochami. Najwidoczniej drużynom tak spodobało się na boisku, iż przez 4 pierwsze spotkania rywalizacja kończyła się tie- breakiem. Do półfinału awansowały takie drużyny jak: Kuba, Serbia, Rosja oraz Brazylia. Cóż, powtórka z rozrywki z poprzedniego sezonu. W Polsce spotkania te były transmitowane w godzinach późnych wieczornych o 22.30 i o 2 w nocy. Do pierwszego pojedynku stanęła Serbia kontra Rosja. Gładkie zwycięstwo drużyny rosyjskiej zapewniło jej udział w finale. Zdecydowanie więcej emocji dostarczył nam mecz Kuby i Brazylii, który skończył się zwycięstwem dla Canarinios 3:1(21:25, 25:19, 25:21, 25:20). W wyniku tego o 3 miejsce rywalizowała Serbia i Kuba. I to Serbia była górą. Zdecydowana większość kibiców widziała Kubę w finale, lecz jeśli nie złoto – to brąz był oczywisty. Błąd. Dlaczego przegrała drużyna kubańska odpowiedzieć nie sposób. Pewne jest to, iż była najmłodszą kadrą w tych rozgrywkach i może brak obycia w światowych turniejach zadecydował o porażce. Jeśli ktoś oglądał to spotkanie najjaśniejszym punktem była zdecydowanie radość Serbów po zwycięstwie, gdzie niedowierzanie przeplatało się ze szczęściem. W finale natomiast (po raz 9 bodajże) na najwyższym stopniu podium stanęła reprezentacja z Ameryki Południowej – Brazylia. Dziennikarze, zawsze powtarzają – im gorzej Brazylia zaczyna – tym lepiej kończy, a słowo 'lepiej' w słowniku Canarinios oznacza zwycięstwo.
Podsumowując, na pierwszym stopniu stanęła Brazylia, kolejno Rosja i Serbia.
Na moment chce powrócić do Polaków, 18 sierpnia rozegramy towarzyski mecz ze zwycięską drużyną LŚ( spotkanie to rozegrane będzie na otwarcie nowej hali w Gdańsku), kolejno za 3 dni w Memoriale znów staniemy z Brazylią po przeciwnych stronach siatki, by za kilka dni (tyle że na innym kontynencie) stoczyć kolejne pojedynki z Canarinios. W międzyczasie, rozegramy mecz z Kubą – jeśli dobrze pamiętam w Atlas Arenie. Wszystkie te spotkania będą sprawdzianem przed najważniejszym wydarzeniem sezonu Mistrzostwami Świata we Włoszech.
Komentarze
![]() | ingusia: | Super artykuł | 2010-08-08 13:00:50 |
